niedziela, 2 listopada 2014

Załamka

Choruję  na fobię społeczną.Mam 25 lat.Bardzo mi ciężko.Od niedawna dysmorfofobię.Dziś jestem na skraju wyczerpania;w sumie już nie mam nad tym kontroli.Ciężko normalnie żyć skoro ta choroba przysłania wszystko..Każdy ma mniejsze czy większe kompleksy ale ta przypadłość to istny horror.Myśli samobójcze nieustanne.Myślę o swoim wyglądzie cały czas.Przeglądam się w odbiciu na telefonie.
Nie powinienem,przerywać leku ale jakoś nie miałem jak podejść do psychiatry.Antydepresant to taka namiastka szczęścia,dopóki bierzesz,wszystko jest ok,przerwiesz ,wszystko wraca.:(

Jutro mam wstać rano i w końcu iść do psychiatry.Wezmę coś uspokajającego na drogę bo nie dam rady.
W sumie nie mam innego wyjścia.tylko w końcu odważyć się iść na psychoterapie,już doszedłem do takiego stanu,że mogę zrobić głupstwo.

W tym roku matura a ja cierpię...chcę zdać...chcę iść do przodu...ale jak mam się uczyć skoro o niczym innym nie myślę...ciężko coś przyswoić skoro łyka się prochy....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz